czyli trochę o mnie, mojej maszynie, moich z nią zmaganiach i naszym wspólnym docieraniu się
RSS
piątek, 11 czerwca 2010
Moje dotychczasowe wytwory: Torba zakupowa-cylinder

Stwierdziłam, że każdy mój wytwór będę prezentować w osobnym wpisie, wydaje mi się, że tak będzie czytelniej :)

Na drugi rzut pójdzie, jak sam tytuł wskazuje, torba zakupowa z aplikacją w kształcie cylindra. To dla innej koleżanki na jej specjalne zamówienie. Benia, jeśli to przeczytasz-pozdrawiam :)

Torba na podszewce z czarnego śliskiego materiału (z tego samego, co aplikacja), szyło się paskudnie, jak na pierwszy raz, ale dałam radę :) W środku mała kieszona z kolorowego jedwabiu, akurat na kartę płatniczą, bądź trochę gotówki-tak akurat na zakupy :)

Torba z przodu:

 

 Torba zakupowa-cylinder z przodu

 

aplikacja w przybliżeniu:

 

Torba zakupowa-cylinder (aplikacja w przybliżeniu)

 

i wreszcie czarny śliski środek zkieszonką:

 

Torba zakupowa-cylinder (od środka)

 

I uprzedzając myśli czytających specjalistek-wiem, wiem, teraz już inaczej wszywam rączki :) Robiąc tą torbę byłam całkiem zielona, teraz już może bardzij pistacjowa ;)

Moje dotychczasowe wytwory: Poducha urodzinowa

Na pierwszy rzut poducha urodzinowa na 30 urodziny mojej koleżanki. Narobiłam się przy niej, zwłaszcza, że haft był moim pierworodnym i byłam bardzo z niej dumna. Teraz już trochę mniej-widzę rzeczy, które zrobiłabym już inaczej. Tak czy siak-pokazuję.

Oto ona-poducha z przodu:

 

Poducha urodzinowa z przodu

 

 

i z tyłu:

  

 

Poducha urodzinowa z tyłu

  

i jeszcze przybliżenie:

Poducha urodzinowa w przybliżeniu

 

Edit: No i uff, udało się :) Wiem, że dla "starych" blogowiczów to jak mrugnięcie okiem, ja się przy tym nieźle nagimnastykowałam ;)

Zdjęcia w różnych rozmiarach, na razie już nie umiem lepiej, ale będę się pilnie uczyć :)

Tagi: haft poduszka
16:36, ya_vesna
Link Dodaj komentarz »
Tytułem wstępu

Z pewną dozą nieśmiałości stawiam te pierwsze litery. Nieśmiałość bierze sie stąd, że w pisaniu bloga jestem całkowitą nowicujszką, z komputerem też często trudno mi się porozumieć, a poza tym nigdy nie prezentowałam się tak szerokiej potencjalnie publiczności.

Blog będzie o mojej pasji, jaką stało się szycie. Już od dziecka lubiłam wszelkiego rodzaju robótki ręczne, jeszcze rok temu nie mogłam oderwać sie od decoupage. O szyciu nawet nie myślałam, a poczciwy Łucznik zbierał kolejne warstwy kurzu u Dziadków. Do czasu :)

Tym "przełomowym" momentem okazała się moja ogromna chęć zrekompensowania pewnej bliskiej mi osobie niezaprzeczalnej straty z okresu dzieciństwea, jaką było nie posiadanie własnego worka na buty. Takiego prawdziwego. Z materiału, z wyhaftowanym imieniem, w ulubione kolory. Właśnie owa chęć zmusiła mnie do tego, aby po raz pierwszy zasiąść przed maszyną do szycia. Początki nie były łatwe, moją pracę nadzorował Dziadek. A potem wszystko potoczyło się szybko. Maszyna nie stoi już u Dziadków-zaadoptowałam ją i trafiła do mojego mieszkania. Maszyna nie kurzy się już-nie, nie. Stoi na środku biurka w codzinnej gotowości do współpracy w moich dalszych zmaganiach i nauce szycia. Oczywiście zmiany nie nastapiły tylko w losach maszyny. Moje mieszkanie już od dawna był przechowywalnią wielu baaardzo ważnych rzeczy, od dwóch miesięcy musi przyjmować ich jeszcze więcej-w postaci kolejnych i kolejnych i kolejnych materiałów, koronek, nici, igieł, tasiemek i innych bardzo potrzebnych rzeczy. Materiały i wiecznie rozstawiona deska do prasowania zostały chętnie przyjęte przez moje koty. W ich oczach wspaniale nadają się na legowiska :) A szpilki stanowią fanastyczną zabawkę, co mrozi mi krew w żyłach i zmusza do ciągłego chowania ich przed moimi dwoma czworonogami. Z kolei dla mnie czas zaczął się kurczyć. A tyle jeszcze chciałoby sie zrobić!

Dopiero się uczę, wszystko właściwie robię po raz pierwszy. Mam jednak nadzieję, że prowadzenie tego bloga pomoże mi nie zniechęcić się ( a o to perfekcjoniście patrzącemu na swe jakże nie perfekcyjne dzieło nietrudno) i będzie mobilizowało do podejmowania ciągle to nowych szyciowych wyzwań :)

Wstęp okazał się nieco przydługi, to pewnie samo z siebie wyszło tak na zaś ;) Trochę bowiem czasu upłynie zanim  dojdę z tym czymś, co sie dumnie nazywa "prowadzenie bloga" do ładu ;)

No... Pierwsze koty za płoty :)

 

Ps. Post ten dedykuję tej ważnej osobie od worka :) W podziękowaniu za mobilizację, wsparcie i zrozumienie.

07:25, ya_vesna
Link Komentarze (1) »
1 ... 6 , 7 , 8 , 9 , 10