czyli trochę o mnie, mojej maszynie, moich z nią zmaganiach i naszym wspólnym docieraniu się
Blog > Komentarze do wpisu
Zimowe opowieści, cześć pierwsza: świąteczny zestaw

Po dłuuugiej nieobecności najpierw witam Was wszystkich serdecznie, szczególnie tych, którzy mimo braku nowych wpisów, co prawda po cichutku, ale wchodzili tutaj często.

Wypada się chyba usprawiedliwić. Powodem mojego milczenia był czas, a właściwie jego brak. W codziennym wirze praca-dom udaje mi się jednak na szczęście znaleźć czas na moje robótki, gorzej niestety z ich dokumentowaniem i zamieszczaniem na blogu.

Zmobilizowałam się jednak i teraz poumieszczam zaległości.


Zaległości rozpocznie cykl Zimowe opowieści od Ya_Vesna. W tym roku dla najbliższych prezenty gwiazdkowe wykonałam własnoręcznie. Te właśnie prezenty łączą się w wyżej wymienioną serię.

Jako pierwsze zaprezentują się wytwory najbardziej świąteczne. I chociaż to już "po terminie" pokazuję również perniczki; w tym roku po raz pierwszy dekorowałam je lukrem. Jestem z nich zadowolona mimo różnej grubośći linii lukru w zależnośći od produkowanej partii :) Moje naj naj naj pokazuję oddzielnie :)

Najpierw jednak razem. To oczywiście nie wszystkie, zdjęcia były robione na szybko, w trakcie dekorowanie choinki.

pirniki razem

i moje ulubione:

bałwanek:

piernikowy balwan

grzybek (z lekka mu się kropki zdeformowały, wiem)

piernikowy grzyb

kwiatek:

piernikowy kwiat

oraz anioł:

piernikowy anioł


Pozostając w świątecznym klimacie, pokazuję pierwszy prezent-zestaw zimowy, na który składają się okrągła haftowana poducha oraz chustecznik.

Oto poducha w całej okazałości:

poducha swiateczna

zbliżenie na haft:

poducha swiateczna-haft

oraz na zszycie:

poducha swiateczna-zszycie

Generalnie poduchę szyło się dosyć dobrze. Problem natomiast powstał  z wypełnieniem. Okazało się, że w domu pozostała mi jedynie wielka poducha z pierza (oczywiście przeznaczona na straty, to znaczy, pardon, na recykling w postaci moich robótek), ani jednej ze sztucznym wypełnieniem. A prezentowana poszewka byla w nietypowym rozmiarze, więc poduszkę do niej musiałam uszyć samodzielnie. Z zapałem i ciekawością zabrałam się do pierza. Rozprułam poduszkę i...po chwili WSZYSTKO, dosłownie wszystko w owym pierzu utonęło (a tonąć miało co biorąc pod uwagę artystyczny bałagan, który się robi podczas tworzenia). Takie są właśnie skutki sytuacji, kiedy małego alergika kładzie sie spać w pościeli ze sztucznym wypełnieniem-nie ma okazji nabrac doświadczenie w kontaktach z pierzem ;)  Ostatecznie wypełnienie trzeba było dokupić, a ja kontaktów z pierzem mam po wsze czasy dość :)

Wracając do prezentu; w komplecie z poduchą występuje chustecznik. Myślałam, że mam już wprawę w ich szyciu, podeszłam więc do sprawy na luzaka i niestety bezmyślnie, z powodu czego narobiłam przy krojeniu i szyciu tyle błędów, że prawie rzuciłam tworem o ścianę, a potem do kosza. Jednak w rytm niecenzuralnych słów i odgłosów prucia udało mi się w miarę swoje błędy naprawić i chustecznik poszedł w świat. Tak konkretnie pod choinkę ;)

Oto i on:

chustecznik swiateczny

widok z góry:

chustecznik swiateczny z góry

po skosie:

chustecznik swiateczny skos

widok na metkę, dołączoną do wszystkich prezentów z serii Zimowe opowieści:

chustecznik swiateczny metka

metka z lewej strony:

chustecznik swiateczny metka; lewa


A na koniec cały zestaw razem:

komplet swiateczny



środa, 29 grudnia 2010, ya_vesna

Polecane wpisy